Ferie w Madrycie

Sześcioro uczniów naszego Gimnazjum wraz z opiekunami, p. Danutą Bodus oraz p. Karoliną Otuszewską – Szczurek, wzięło udział w wycieczce samolotowej do Madrytu w dniach 22 – 26 lutego br. Polska pożegnała uczestników wyprawy mrozami, lecz Hiszpania powitała ich ciepło. Różnica temperatur wynosiła bowiem około 20 stopni.

Po zakwaterowaniu w apartamentach w pobliżu Plaza de Castillana, fani piłki nożnej wyruszyli na zwiedzanie jednego z najsłynniejszych stadionów świata Santiago Barnabeu, siedzibę klubu sportowego Real Madryt. Nazajutrz rozpoczęliśmy zwiedzanie od spaceru po reprezentacyjnej arterii miasta Gran Via, gdzie mogliśmy podziwiać przepiękną architekturę m.in. Edificio Metropolis. Spacer po Gran Via zakończyliśmy przy neoklasycystycznym Plaza de Cibeles, ze stanowiącą wizytówkę miasta fontanną z posągiem frygijskiej bogini Kybele. W centrum Madrytu znajduje się kilka starych bram wjazdowych do miasta, ale zdecydowanie najokazalszą jest Puerta de Alcala, którą podziwialiśmy za dnia jak i wieczorem. Znajduje się ona zaraz przy wejściu do Parku Retiro, który z półkolistą kolumnadą z pomnikiem Alfonsa XII, Kryształowym Pałacem oraz stawem, przy którym można wypożyczyć łódkę, żeby popływać w upalny dzień, zrobił na nas niesamowite wrażenie. Po odpoczynku w parku, połączonym z delektowaniem się churros z czekoladą, udaliśmy się do pięknego, aczkolwiek naznaczonego tragiczną historią miejsca. Dworzec Atocha, bo o nim jest mowa, był miejscem ataku terrorystycznego, w którym zginęło 191 osób w 2004 r. Z drugiej jednakże strony jest to miejsce piękne, gdyż w starej części dworca urządzono tropikalny ogród z palmami oraz żółwiami pływającymi w sadzawce. Naprzeciwko dworca odwiedziliśmy inną sławną atrakcję Madrytu, muzeum Reina Sofia. Korzystając z faktu, że zarówno uczniowie jak i nauczyciele mogą odwiedzić to muzeum, jak i muzeum Prado za darmo, spędziliśmy kilka godzin w obu muzeach rozkoszując się widokiem arcydzieł największych malarzy (Picasso, Dali, Goya, Rubens, Velazquez). Pani Otuszewska – Szczurek przeprowadziła również lekcję muzealną, interpretując wspólnie z uczniami dzieła: Guernicę Picassa czy Ogród rozkoszy ziemskich Hieronima Boscha. Dnia następnego odwiedziliśmy Plac Hiszpański z pomnikiem Miguela Cervantesa autora Don Kichota i głównych bohaterów jego najsłynniejszej powieści. Na placu odbywał się w tamtym czasie festiwal kultury chińskiej, podczas którego występowali chińscy artyści oraz sprzedawano rodzime specjały. Z Chin, po krótkim spacerze przenieśliśmy się do Egiptu. Zaskakujące, aczkolwiek w pewnym stopniu prawdziwe, gdyż nieopodal, w jednym z madryckich parków mieliśmy okazję podziwiać starożytną egipską świątynię z II wieku p.n.e., podarowaną przez Egipt Hiszpanii za pomoc udzieloną przez rząd hiszpański przy ocalaniu świątyń w Nubii. Kolejnym punktem programu był Pałac Królewski, symbol hiszpańskiej monarchii wraz z przepięknymi XIX wiecznymi ogrodami. Tuż obok majestatycznie prezentowała się katedra Almudena. Po uczcie architektonicznej przyszedł czas na degustację lokalnych potraw. Niektórzy skusili się na paellę czy tapas, inni natomiast pozostali przy dobrze znanej pizzy. Wizyta w Madrycie bez przechadzki po Plaza Mayor czy Puerta del Sol nie byłaby pełna, a więc i te miejsca odwiedziły nasze zmęczone chodzeniem stopy. Oba place pełne są ulicznych artystów i tętnią życiem zarówno za dnia, jak i w nocy, czego zresztą byliśmy świadkami, wędrując po Madrycie wieczorem. Około 21.00 na Puerta del Sol całkiem spory tłum oklaskiwał grupę ulicznych tancerzy, która zabawiała gapiów, ku ich uciesze zresztą. Zakończyliśmy zwiedzanie robiąc sobie pamiątkowe zdjęcie przy niezwykle sympatycznym symbolu Madrytu – 20 tonowej statui niedźwiedzia, wspinającego się na drzewo truskawkowe. Trzeba przyznać, że Madryt nocą, z pięknie oświetloną architekturą, wygląda nawet lepiej niż za dnia. W przedostatni dzień naszej wyprawy opuściliśmy Madryt i udaliśmy się do niezwykłego Toledo. Miasto to jest jednym z najcenniejszych klejnotów hiszpańskiej architektury i można tam godzinami spacerować po wąskich uliczkach, mając wrażenie, że czas zatrzymał się tutaj w miejscu. Nasza hiszpańska przygoda dnia następnego dobiegła końca i szczęśliwie wróciliśmy do domu z głową pełną niezapomnianych wspomnień i niezwykłych wrażeń. (Danuta Bodus)