Tworzenie remiz śródpolnych w roku 2011 REMIZY: 1 – 2 ; 4 – 5; 7 – 8 (całoroczne obserwacje).

REMIZY: 1, 2, 4, 5, 7, 8.

Bielawy, Działyń, Kłecko, Dębnica – obserwacje całoroczne

W ostatnim okresie niezbyt sprzyjająca koniunktura w rolnictwie sprawiła, że część pól odłoguje. Zjawisko to w różnych regionach Polski występuje z różnym nasileniem. Nieużytki te wzbogacają mozaikowatość środowiska polnego. Trudno w tej chwili jednoznacznie ocenić rolę tych powierzchni dla zwierzyny. Nieużytki te, po ich kupieniu przez koła, mogą być zagospodarowywane przez myśliwych pod kątem zwierzyny. Sytuacja ta stwarza zupełnie nowe możliwości urządzania łowisk polnych.

Te różne poczynania zmierzające do wzbogacenia krajobrazu rolniczego nabierają istotnego znaczenia, gdy zaczynamy mieć na uwadze tzw. ekologiczne rolnictwo. Zmierzając do produkcji „czystej” żywności, dąży ono do ograniczenia do minimum stosowania różnego rodzaju środków chemicznych na korzyść naturalnych zabiegów, w tym także odpowiedniego kształtowania krajobrazu rolniczego.

Właściwa organizacja łowiska jest pojęciem dość ogólnym, na które składają się przede wszystkim dwa elementy: gospodarowanie środowiskiem życiowym zwierzyny w aspekcie zapewnienia dogodnych warunków żerowych i osłonowych oraz gospodarowanie populacjami zwierzyny w sensie kształtowania właściwego zagęszczenia i struktur populacji. W zakresie kształtowania środowiska celem jest przede wszystkim sztuczne wzbogacenie wydolności żerowej łowiska, racjonalne dokarmianie oraz wprowadzenie do łowiska urządzeń technicznych umożliwiających wykonanie wszystkich zadań hodowlanych.

W tych zabiegach istotną rolę przypisuje się m.in. zadrzewieniom śródpolnym, ochronie naturalnych oczek i cieków wodnych oraz innych elementów krajobrazowych mogących równocześnie stanowić schroniska dla zwierzyny. Rysują się, zatem możliwości znalezienia wspólnego interesu pomiędzy rolnikami a myśliwymi.

Jeśli w łowiskach istnieją różnego rodzaju schroniska w postaci zadrzewień, zakrzewień, zachwaszczonych rowów, miedz, poboczy polnych dróg itp., to działalność powinna zmierzać do utrzymania ich w stałej sprawności w sensie łowieckim. W pełni wykorzystywane przez zwierzynę są tylko schroniska o gęstym podszyciu. Pod względem kształtu korzystniejsze są zadrzewienia wydłużone (nie szersze jednak jak 50 m) niż zwarte. Najchętniej jednak zwierzyna korzysta ze schronisko formie pasowej (szerokości do kilku metrów). Wszelkie remizy powinny się charakteryzować dużą gęstością pokrycia. Niekoniecznie muszą być zbudowane z roślinności drzewiastej. Dla zwierzyny wystarczają zwarte zakrzewienia.

Omawiając problem urządzania łowiska, nie można pominąć kwestii wody. Na pewno na każdym dzierżawionym przez koła obwodzie znajdują się naturalne zbiorniki i cieki wodne. W wypadku, gdy strome lub też porośnięte gęstą roślinnością brzegi utrudniają czy wręcz uniemożliwiają zwierzynie dostęp do wody, należy je odpowiednio zagospodarować. Gdy brak jest otwartych luster wody a istnieją zabagnione lub podmokłe niecki terenowe, należy je pogłębić tworząc niewielkie oczka wodne. Co roku wszystkie wodopoje powinny być oczyszczane z butwiejących w nich resztek roślin.

WOLIERA w DĘBNICY.

Na ratunek szarakom pospieszyli samorządowcy i myśliwi z regionu. Doszli do wniosku, że aby zając nie zniknął całkowicie z pól, trzeba mu pomóc i nieco zredukować liczbę jego naturalnych wrogów. Zając, czyli szarak, który kiedyś był chyba najbardziej pospolitym reprezentantem drobnej zwierzyny od kilkunastu lat systematycznie znika z polskich pól. Drapieżniki szukają pożywienia. Ich ofiarami padają zające, coraz częściej też lisy pojawiają się w miastach, gdzie na śmietnikach szukają pożywienia. Do tego zające straciły swe naturalne ostoje. Nie bez kozery w znanym wierszyku mówi się że ,,siedzi zając pod miedzą”, bo to miedze były dla szaraka domem. Ale miedze z wielkopolskich pól zniknęły.

Rozwinęło się rolnictwo wielkotowarowe, które polega na tym, że uprawia się zboże na olbrzymich terenach nie oddzielonych miedzami. Zając nie ma też spokoju na łąkach, bo tam trawę kosi się kilka razy w roku.

Od kilku lat myśliwi w Wielkopolsce nie polują na szaraka, żeby nie doprowadzić do całkowitego wyginięcia tego gatunku. Co więcej coraz częściej razem z samorządowcami podejmują próby przywrócenia zająca do środowiska. A równolegle z nią trwa program redukcji populacji lisa. Populację szaraka na naszym terenie szacujemy na około 30 sztuk na 1000 hektarach, a powinno ich być 100 sztuk – mówi dr Kamieniarz. Zajęcy jednak przybywa. Wszystko idzie w dobrym kierunku, trzeba być cierpliwym. Już dziś można mówić o pewnych sukcesach. Nie wyrażają się one w liczbach, w przyroście populacji, ani nie są widoczne na pokotach. Kiełkują w ludziach – w środowisku myśliwych, którzy podjęli wyzwanie, w przedstawicielach administracji publicznej i organizacjach związanych z ochroną środowiska, które coraz liczniej wspierają finansowo działania podejmowane przez myśliwych. I wreszcie w młodzieży, którą udało się zachęcić do uczestnictwa w programie „Ożywić pola”, budząc w ten sposób jej wrażliwość i wciągając ją w aktywną działalność na rzecz ochrony naszych pól, nie tylko doraźnie na dziś, ale również z myślą o przyszłości.

W opinii zarządów kół łowieckich, myśliwych oraz osób prywatnych, którzy dokonali introdukcji za pośrednictwem wyspecjalizowanych polskich firm do swoich łowisk introdukcja zająca jest podstawowym zabiegiem hodowlanym, mającym wpływ na rozród tego gatunku w naszych łowiskach. Przywraca ona możliwość polowania na szaraki oraz ożywia nasze pola, łąki i lasy.

Slajd11.JPGSlajd10.JPGSlajd12.JPGSlajd15.JPGSlajd17.JPGSlajd19.JPGSlajd2.JPGSlajd22.JPGSlajd24.JPGSlajd25.JPGSlajd27.JPGSlajd28.JPGSlajd3.JPGSlajd31.JPGSlajd33.JPGSlajd35.JPGSlajd36.JPGSlajd38.JPGSlajd4.JPGSlajd40.JPGSlajd42.JPGSlajd43.JPGSlajd44.JPGSlajd45.JPGSlajd46.JPGSlajd48.JPGSlajd49.JPGSlajd50.JPGSlajd51.JPGSlajd53.JPGSlajd54.JPGSlajd57.JPGSlajd59.JPGSlajd60.JPGSlajd62.JPGSlajd61.JPGSlajd63.JPGSlajd65.JPGSlajd67.JPGSlajd68.JPGSlajd7.JPGSlajd70.JPGSlajd72.JPGSlajd9.JPGTYTUŁ REMIZY 11.JPG